W Poezjach z lat 1883 i 1886 zostały po raz pierwszy zebrane liryki bliskie pieśniom ludowym. Były to słynne cykle: Wieczorne pieśni, Na fujarce, Z łąk i pól, Łzy i pieśni, Piosenki i pieśni, Na palecie, Po rosie, Z chaty, Pieśni bez echa, Z pól i z lasu. Kilka wierszy zapowiadających ten nurt twórczości opublikowała poetka już w tomiku z roku 1881, wiele następnych ogłaszała w czasopismach. Pojedyncze utwory, urastające w cykle, stopniowo ujawniały swą odrębność na tle całej jej dotychczasowej poezji. Pierwszy, jak zwykle, uchwycił ich oryginalny ton Sienkiewicz: „posiada p. Konopnicka wysoce muzykalne ucho, skutkiem czego niektóre jej piosenki, zwłaszcza wiejskie, są tak śpiewne, iż zdaje się, że istotnie słyszała takie melodie wygrywane na wiejskich fujarkach i ligawkach". Po paru latach skromne piosenki przykuły uwagę czytelników.
Sięgnięcie do folkloru jako źródła motywów, porównań, symboli, korzystanie z wzorów pieśni, ballad i epiki, podejmowanie ludowych ocen moralno-obyczajowych miało już w poezji bogatą tradycję, w której poczesne miejsce zajęli romantycy. Konopnicka miała wśród nich licznych poprzedników i niejednokrotnie odwoływała się do ich doświadczeń. Badała znaczenie folkloru w zainteresowaniach filomatów i dziełach Mickiewicza, pisała o dumkach Zaleskiego i utworach Lenartowicza, znała piosenki Pola, gawędy i liryki Syrokomli. W studiach literackich próbowała nawet określić występujące wśród nich różnice w samym pojmowaniu ludowości i w sposobach korzystania z folkloru. Przy niewątpliwych i wielostronnych pokrewieństwach z twórczością Syrokomli czy bardziej zewnętrznych z autorem Lirenki (mimo przyjaźń i zrozumienie ideowe łączące pisarkę z Lenartowiczem) ludowe liryki Konopnickiej stały się ponownym i oryginalnym odkryciem roli folkloru dla poezji. Każda epoka na nowo, odmiennie odsłania źródła inspiracji utajone w twórczości ludowej i przyswaja je literaturze i muzyce, malarstwu i rzeźbie. W swojej epoce, dla ówczesnej poezji uczyniła to autorka Piosenek i pieśni. Na szczególną uwagę zasługuje w tych wierszach charakter przeżyć lirycznego narratora, chłopa. „Zawsze mi się zdawało — pisała Konopnicka — że dusza, psyche ludu za mało jest u nas znaną i cenioną. Lud stanowi wprawdzie sferę zajęcia się naszego i badań, ale tylko ogólnie wzięty, jako taki i pod względem etnograficznym raczej. Widzieliśmy, jakie są zwyczaje i obyczaje, jakie cechy fantazji ludowej, jaki owoc tej fantazji w pieśniach i podaniach, ale żeby kto badał wnętrze dusz i ot «izb» takich, charaktery indywidualne i tę lub inną dolę poza miłosną «panicza i dziewczyny)) — tego do niedawna nie było u nas wcale". Stwierdzała to w roku 1895, kiedy była już autorką ludowych liryków i studiów psychologicznych w nowelach. Odkrywców nowych metod przedstawiania postaci ludowych widziała w wielkich prozaikach: Kraszewskim, Prusie, Orzeszkowej, Dygasińskim. Na terenie poezji jednak ona była pionierką. W latach publikacji pieśni szybko dostrzegł to młody Żerom
ski. W notatkach do odczytu o Konopnickiej na zebraniu studenckim zgromadził argumenty świadczące zarówno o pełnym zrozumieniu jej intencji, jak o sukcesie artystycznym samych wierszy: „podsłuchuje ona uczucia i marzenia chłopa, romantyzm zaś odtwarzał podania, wierzenia, klechdy (...]. Konopnicka rysuje nam uczucia chłopaka pasącego konia na wygonie, chłopa topiącego się z rozpaczy, najmity idącego na robociznę, dziewczyny rwącej się w świat, matki patrzącej na zabieranego do wojska jedynaka. I ginącej z rozpaczy. Chłopi ci mówią ich mową, ich językiem, ich uczuciem [...]. Tendencja poetki widnieje tylko w wyborze tematu, a obraz mówi za siebie. Jest to dla poety liryka trudność nieprzełamana i obalenie jej świadczy o potędze talentu Konopnickiej. Poeta podszywa się, wciela w uczucie chłopskie, zrzuca z siebie indywidualność i dążenie dla odtworzenia prawdy ciskającej się w oczy. Tej zdolności w poezji naszej nikt nie miał i nie ma. Trzeba bowiem: 1) odczuć tę wielką chłopską niedolę, 2) odczuć ją tak, jak ją chłop odczuwa, 3) tak ją wysłowić, jak ją chłop wysławia, a jednocześnie zachować cechy (...] artystyczne. Wszystkim tym warunkom poetka czyni zadość, o czym przekonać się łatwo z następującego choćby przykładu (Żeromski cytuje wiersz Hej mruga na mnie, mruga, szumiąca, chłodna struga... — przyp. A. B.). U nas nie zwraca się na takich chłopów-Hamletów uwagi. A jednak taki Hamlet w sukmanie, to jego be or not to be — potrząsa i przygniata jak tragedia Ajschylosa".
Wiersz, który przypadł do serca Żeromskiemu, to jeden z wielu liryków podnoszących przeżycia chłopskiego narratora do rangi tragizmu — niemal niedostępnej mu w dotychczasowej poezji. Niekiedy tylko, jak w Śnie srebrnym Salomei, w opowieści poetyckiej Goszczyńskiego, w Na Ukrainie Sowińskiego, groźny odblask rewolt chłopskich odsłaniał nagle wśród mrocznego tłumu postaci godne tragicznego monologu. Napięcie starć klasowych, moment wstrząsu kazał śmiałym i najbardziej sprawiedliwym pytać o psychiczne podłoże przyczyn walki, o zagadki obcej, chłopskiej duszy. W takiej chwili mogła zabrzmieć straszna kołysanka, jaką Hanna w Na Ukrainie śpiewa dziecku. O takich pieśniach-świadectwach myślała może Konopnicka, kiedy pisała w studium o Mickiewiczowskich Dziadach, że krzywda chłopska „żyła, krwawiła się i gorzała tajną gorzelą w głębokich pokładach naszego narodowego życia, ale nie buchnęła jeszcze krzykiem i płomieniem, śpiewał o niej lud, bo ją cierpiał, a lud cierpienia swoje składa w pieśni jako swoje historyczne dokumenty". W latach kiedy powstawały Piosenki i pieśni nie było już pańszczyzny, fizyczna niewola należała do przeszłości. Ale wbrew twierdzeniom konserwatywnych krytyków zarzucających Konopnickiej, że przeczernia dolę chłopa i „najmity", że odtwarza wygasłe już konflikty i z tradycji chłopskiej pieśni czerpie wątki historyczne, nieaktualne, wygasłe — rację miała ona i Żeromski. Ich oczom powszednia egzystencja wsi popańszczyźnianej odsłaniała nadal przejmujące konflikty. Tragizm przeżyć „Hamletów w sukmanie" nie wymagał łuny historycznych spektaklów.
Są tu wiersze przedstawiające sytuacje ostateczne z zupełną prostotą, jak ów liryk o przejmująco dosłownej przenośni tytułowej:
Wsiałem ci ja w czarną rolę Na wiosnę Dwie głowiny chłopiąt moich Żałosne,
Co daremnie poglądały
Oczyma,
Czy w komorze kęsa chleba
Gdzie nie ma?
A i cóż mam z tego siewu
Za plony?
Jeno krzyżyk na cmentarzu
Zielony...
Jeno gorzkie te piołuny
Na grobie...
I tarniny czarnej krzaki
W żałobie.
(Na fujarce, X)
Są refleksje nad zastygłym bezprawiem, urągającym ewangelicznej legendzie o równości ludzkiej:
Świecą gwiazdy, świecą Na wysokim niebie... Jeno nie myśl, chłopie, Że to i dla Ciebie! Powiadają ludzie, Że z dawnej dawności Pan Bóg wszystkie gwiazdy Zapalił w równości... Ni chłopa, ni pana Nie było na niebie, Każdy człek swą własną Gwiazdę miał dla siebie... Ale jak się zaczął Kurczyć lud ubogi, Poszły gwiazdy z nieba Na rozstajne drogi... A te pańskie świecą Jako talar biały, A te chłopskie w rolę, Jak łzy, pospadały!
(Na fujarce, XI)
Pośród skarg przebłyskują niekiedy utajone echa wspomnień i groźby:
Chodzi krzywda popod lasem,
Po jarach chodzi,
Nikt nie zgadnie, co za czasem
Złe ziarno zrodzi...
A kiedy mi przyjdzie zagrać
W tym pańskim dworze,
— Da dana!
W tym pańskim dworze,
Wykręcę ja fujareczkę
W najgęstszym borze,
— Dadana!
W najgęstszym borze!
Pamiętają stare drzewa
Tę czarną dolę,
Co tu przeszła przez te chaty
I przez to pole...
Rozśpiewająż się piosenki
W jęki i płacze,
Aż ściemnieją złote miody,
Białe kołacze...
(A kiedy mi przyjdzie...)
Motywom zaczerpniętym z codziennego obyczaju, z rytmu życia poddanego pracy, splecionego z troską (Na gody, Dzwony, Oj, matusiu, lny nam kwitną), towarzyszą wątki patriotycznych legend, echa dumek, baśni (Szumi dąbrowa, Oj, czemu ta Wisła, Tam w moim kraju, A choć ty się ziemio, Przez te łąki), smutne kołysanki (Kołysz mi się, kołysz). Niekiedy od szarości losu uciekają marzenia (Jaśków sen, A czegóż drżysz po rosie, Rozłegnijże się), daremne, tłumione z goryczą jak ongiś w pieśni Hanny, a dziś we wróżbie wędrownej Cyganki, bez litości rwącej pasmo złudzeń.
Doli twojej nie ma w księdze Ni na wodzie, ni na niebie, Jeno w czarnym twoim chlebie, Jeno w siwej twej siermiędze. Ani z gwiazd złotego snopa, Ani z szumu u grobelni, Tylko z ręki Żywicielki Wróżyć mogę dolę chłopa! ... Oj, będziesz ty, będziesz panem Ni to królem, ni hetmanem... Twoje państwo, jak świat długi, Zaorany twymi pługi... Będziesz chodził ty w czerwieni Potu swego krwawej rosy... W zlocie, w srebrze tych promieni, Co padają od twej kosy.. Wykopiesz ty skarb bogaty, Gdzie ta rola zaorana, I talary i dukaty, Nie dla siebie, lecz — dla pana... Umiłuje cię królowa, Co się odrzec siebie nie da, I aż na śmierć ci dochowa Ślubnej wiary... krwawa bieda! (Z łąk i pól, IV)
W poetyckiej, bajkowej symbolice: szczęścia, władzy, bogactwa i miłości, pojawia się kontrast losów ukazany bez ostentacji, przejmująca konkretność przeciwstawień faktów życia. Podobny symboliczny kontrast dwu przeznaczeń, ukazany na przykładzie barwnej wyprawy władcy i krwawej wojny chłopa, zawiera znana pieśń A jak poszedł król na wojnę. W motywach najprostszych, zrośniętych z chłopskim bytem, w symbolice ogarniającej ludzkie losy splecione z bliskim, a wciąż zagadkowym tłem przyrody, w kręgu baśniowych marzeń, mitów i obrzędów, wykrywa pisarka bogaty świat przeżyć, niespodzianą skalę wrażliwości „chłopskiej psyche". Motywy te, niekiedy przejęte z autentycznej postaci, częściej przetworzone w literackiej symbolice, ujmuje Konopnicka w różnorodnej stylizacji poetyckiej. Nawet te spośród jej liryków, które posiadają stwierdzone pierwowzory w autentykach folkloru, nie są nigdy w całości prostym zapisem wiersza ludowego. Ludowość tych liryków polega na podjęciu tematów i ocen zjawisk leżących w kręgu chłopskiego doświadczenia, na dążeniu do wiernego przekazu doznań lirycznego bohatera. Towarzyszy temu ujęciu dbałość o zachowanie głównych konturów ludowej wyobraźni w sposobie kojarzeń, porównań, metafor. Kelles-Krauz napisał o pieśniach, że są to utwory „bez skazy najmniejszej w tonie [...] jakby były z [chłopskich] dusz wypisane". Nie należy jednak w słusznej tej opinii odczytywać stwierdzenia, że pieśni są dokumentalnym zapisem. Stylizacja Konopnickiej zachowuje wierność psychicznej treści doznań narratora, utrzymuje na ogół krąg jego widzenia, inaczej niż to czynili secesyjni stylizatorzy uprawiający tylko wyszukaną grę rytmów i rymów. Autorka Na fujarce, Łez i pieśni wykorzystała kunszt poetycki do zgłębienia, zwielokrotnienia emocjonalnej i poznawczej treści dokumentów przeżyć, wytworów ludowej wyobraźni z jej bogatą symboliką. Nie zawsze stylizacja ta odpowiadała wymogom oryginału, niekiedy powlekała piosenki nalotem sentymentalnej rzewności, obcych pojęć, zbędnych poetyzmów. Ale inaczej niż w Obrazkach, stylizacja dysharmonijna była tu nieczęstym zjawiskiem.
Piosenki i pieśni, jak większość liryków Konopnickiej, mają jednak pewien szczególny koloryt wiążący je z tradycją liryki krajowej, a różniący wyraźnie od poezji następnych okresów. Chociaż rzeczywisty los ludzki jest w nich zazwyczaj tragiczny, kontrasty życia bolesne albo groźne, to przecież skala barw i nastrojów nadaje często sytuacjom lirycznym baśniową, marzycielską tonację. Inaczej spojrzy na obraz ziemi, domostw, ludzi młody Kasprowicz i poezja dwudziestego wieku.
Jednym z najbardziej dla Konopnickiej charakterystycznych i udanych przykładów stylizacji, uroczą fantazją wysnutą z poetyckich pragnień „duszy prostej" jest piosenka o wierzbinie:
„A kto ciebie, ty wierzbino, wychował? A kto twoje fujareczki czarował?..." „Wychował ci mnie mój rodzic, Ciemny las, Kędy stoję w chłodnej rosie
Aż po pas! Wykarmiła mnie ta ziemia, ta matka, Płakiwała ze mnę brzoza, sąsiadka... Czarna rola podawała Chleb i sól, Wykołysał wiatr szumiący
Z łąk i pól. Latał ci on miesięcznymi nockami Nad sennymi wioski naszej chatami...
W srebrnej strudze maczał skrzydła Jako ptak I roztulał dzikie głogi,
Polny mak. Z starych mogił zbierał skargi i żale... I otrząsał po kalinach korale... I uderzał grzmiącą piersią W czarny bór, Aż się ozwał siwych dębów
Głośny chór! Tęskność, smutek, łzy sieroce jak biały Tuman z łąki za nim w ślady leciały... Wiatr gałązki moje gibkie Całował!... Na fujarki je urzekał. Czarował!..."
(Na fujarce, VIII)
Subtelne cieniowanie nastroju, śpiewność muzycznego tematu wynikające z giętkości rytmu, płynnej modulacji akcentów, zmiennej gry refrenów, to charakterystyczne cechy najlepszych liryków ludowych Konopnickiej, wykorzystujących motywy folkloru. Inaczej motywy te przetworzą poeci dwudziestolecia międzywojennego, jak Czechowicz, Sebyła, którzy (według celnej formuły K. Wyki) spajać będą temat liryczny więzią „nieśpiewnej muzyczności". W poetyce Konopnickiej panuje wielowiekowa tradycja muzyczności pieśniowej. Ale w wierszach tych zamknięta strofa nie usztywnia intonacji, której punkt szczytowy zmienia się zgodnie z wymogami napięcia, regularność pieśniowego rytmu nie jest regułą, muzyczny temat spaja strofki, lecz ich nie więzi. W wierszach opartych na metrum sylabicznym, z natury dopuszczającym większą swobodę rytmu (A kto ciebie, ty wierzbino, Gdzie cichy wiatr), w układach wiążących sylabizm z sylabotoniką (Kołysz mi się,, kołysz, Rozłegnijże się głosie po lesie) i wyłącznie sylabotonicznych uniknęła pisarka groźby monotonii, natrętnego drobienia miar, wybijania cezur i akcentów. Zachowała cenną umiejętność modulacji toku rytmicznego, inaczej niż większość ówczesnych liryków, którzy w pogoni za kunsztem wymyślnych układów gubili żywy, ekspresywny rytm poezji.
W twórczości Konopnickiej i w całej spuściźnie poetyckiej owej epoki ludowe liryki były wybitnym zjawiskiem. Odkrywały nowego bohatera lirycznego, odsłaniały nie zbadane dotychczas obszary przeżyć, doznań, wrażliwości. Zadziwiały subtelnością muzyczną, posłuszeństwem wyrazistego rytmu, który współtworzył akcję psychiczną zawartą w myślach narratora.
Cykle Pieśni i piosenek najpełniej ujawniły indywidualność liryczną Konopnickiej. Pisarka powracała chętnie do tej formy twórczości, dorzucając nowe cykle (np. Ku chacie, Pieśń tęsknoty), wśród których znajdują się pełne werwy i dowcipu wizerunki obyczajowe środowisk chłopskich (Na Kurpikach, Na Kujawach) i zabawnych niby-wsi, niby-gródków (W miasteczku).