"Odkrywamy tajemnice Kalisza i regionu kaliskiego"
  Pierwsze zbiory poezji i obrazków
 

Mimo   bowiem    wspomnianych    cennych    wskazań wyniesionych  z  pozytywistycznego  ruchu  i cenniej­szych jeszcze bodźców, jakich dostarczała scharakte­ryzowana  sytuacja  poszukiwań  w ówczesnej  prozie, debiut Konopnickiej-poetki (prozą zajmie się po kil­ku latach)  był zjawiskiem oryginalnym i nie posia­dającym   równoważnego   odpowiednika   w literaturze krajowej   tych  lat.   Z  wybitnych  przedstawicieli  ro­mantyzmu żyli nieliczni tylko, jak Ujejski i Pol w kra­ju,   na   pół   zapomniany   Lenartowicz   na  obczyźnie. Zmarł Syrokomla, przygasał Sowiński; na uboczu, nie doceniony,   tworzył   Faleński.   Byli   wprawdzie   wśród rówieśników Konopnickiej poeci dużej miary. Równo­rzędne z nią dane na  „poetę pokolenia" miał prze­cież Asnyk, nie on jednak i inni mniej znani stali się najbardziej   reprezentatywnymi   wyrazicielami   myśli i pragnień popowstaniowego pokolenia. Rolę tę opinia czytelnicza przyznała autorce Poezji i Obrazków: „Na­sze pokolenie ma  swego wieszcza  w osobie Konopnickiej" - stwierdzał, trochę patetycznie, młody Że­romski. Podobnie sądzili nawet przeciwnicy, mimo, a może dzięki polemikom, jakie wzbudzała jej twór­czość. Złożyło się na tę pozycję parę zjawisk: szczególna, nawet na tle ówczesnego fermentu w literaturze, wrażliwość Konopnickiej na aktualne dramaty życia społecznego, wyjątkowa zdolność wyrażania nastro­jów i dążeń patriotycznych w warunkach szalejącej cenzury carskiej, a wreszcie umiejętne nawiązanie, w zakresie wskazań ideowych i doświadczeń war­sztatu, do wielkiej romantycznej spuścizny, głównie Słowackiego. Choć romantyczna tradycja sztuki poe­tyckiej nie była jedyną szkołą stylu Konopnickiej -obok niej korzystała wszechstronnie przede wszyst­kim ze źródeł folkloru - to jednak do ostatnich lat życia w lirykach, poematach, nawet prozie trwać będzie wpływ tej spuścizny. W trzech kolejnych seriach Poezji i Obrazków mo­tyw najczęstszy i w różnorodnych wariantach reali­zowany stanowi dramat wewnętrznego rozdarcia spo­łeczeństwa. W ujęciu pisarki jest to dramat rozgry­wający się od wieków, lecz nadal aktualny, przeraża­jący splotem krzywd i zrodzonego z nich buntu. Po­jawia się on w Myślach i Nocach letnich, w wierszach Najkrwawsze pole, Czy marzą, Czy warto, w pole­micznych Ty mi się nie dziw..., we fragmentach Nie, to nie była grecka kolumnada... Motyw ten występuje w aforystycznych sentencjach, retorycznych pyta­niach i apostrofach, w szeregach przeciwstawień-antytez. Uwznioślony patosem, wyostrzony ironią po­wraca we wszelkich odmianach gatunkowych: liry­kach refleksyjnych i odach programowych, w fabu­larnych obrazkach i celowo urywkowych fragmentach. Wiąże się często z symboliką wyrażającą zaufanie i podziw dla dążeń wyzwoleńczych ludu, wiecznego „heloty"; takim tonem brzmią Demos-Cezar owi, Tęsknota, To my. Z równą siłą pojawia się w Poezjach i Obrazkach protest przeciw ugodzie i przetargom z zaborcą, na­piętnowanie zdrajców, szyderstwo z małodusznych i obojętnych. „Zwierzchniej pleśni", „ugodowej hoło­cie" przeciwstawia często poetka godność i energię patriotyczną narodu, przykłady wierności sprawie oj­czystej. „Nie jestem, nie umiem być cicha ani cierpli­wa, ani ofiarowująca męki ziemi swojej Ukrzyżowa­nemu! Co kiedy przecierpiałam sama - zapomnieniu oddaję i jego cieniom. Ale co naród - nigdy" -pisała do Lenartowicza. Echa tego wyznania odnaj­dziemy w dziesiątkach utworów: w słynnym Sclavus saltans i Contra spem spero, w Toaście, w wyzwaniu O, wy, co cierpieć umiecie w pokorze i Do zwartych bram, w szyderczym wierszu Zapustnej Warszawie. Jak gorąco czekali na podobne słowa jej współcześ­ni, świadczyć mogą, na równi z dziesiątkami innych wyznań, wspomnienia weterana 1863 r., zesłańca Bro­nisława Szwarce. Na Syberii do rąk jego trafił przy­wieziony przez rodaka tomik Poezji Konopnickiej z 1881 r.: „Rzuciłem się na szarą książeczkę i te parę godzin, podczas których gorączkowo wertowałem jej kartki, stanowią jedną z najważniejszych chwili mo­jego życia: chwilę niewymownego pokrzepienia ugasających duchowych sił. Nie miałem czasu do zupeł­nego przeczytania 'tych skromnych Poezji... ale z nich trysła nowa nadzieja, nowa ufność w niespożytą siłę narodu. A więc tam jeszcze wierzą i kochają! A więc nie wygasły tam jeszcze nasze ideały..."

przejdź do Obrazki

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (10 wejścia) tutaj!  
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja